Unia nie dla Kijowa

Jeszcze parę lat temu często w naszym kraju kreowano wizję przyszłości, w której w niedalekim czasie do Unii Europejskiej wejdą także państwa leżące na wschód od Polski. Takie głosy słychać było przede wszystkim tuż po zwycięskim dla euroentuzjastów referendum akcesyjnym i wejściu Polski w struktury wspólnoty europejskiej. Szczególnie tego typu opinie dały się słyszeć jeżeli chodzi o Kijów. Wydaje się jednak, że w najbliższych latach Ukraina nie ma co liczyć zbyt mocno na jakiekolwiek większe zbliżenie z wspólnotą europejską. Najważniejszą przyczyną takiego stanu rzeczy jest oczywiście kryzys gospodarczy. Dotknął on Ukrainę w wielkim stopniu, wskaźniki ekonomiczne tego kraju leciały w ostatnich latach na łeb na szyję i szans na szybkie wyjście z recesji kompletnie nie widać. Zresztą nie dużo lepiej sprawa wygląda w całej Europie, szczególnie zaś w państwach strefy euro, na których kryzys odcisnął bardzo silne i odczuwalne piętno. Najważniejsze znaczenie mają tutaj Niemcy, którzy grube miliardy musieli już wydać na pakiety pomocowe dla biedniejszych państw Unii, oraz na pomoc własnemu sektorowi bankowemu. Dopóki Berlin nie poradzi sobie z recesją, próżno szukać szans na dalsze rozszerzenie, gdyż to zwykle Niemcy były motorem napędowym integracji w przeszłości.