Klęska w Korei i Japonii

Najpierw porażka 2:0 z gospodarzami z Korei Północnej podkopała mocno wiarę polskich kibiców w możliwości biało czerwonych na mundialu 2002 roku. Następnie klęska 4:0 z Portugalią (cztery brami Paulety) zrujnowała wszelkie marzenia o awansie kadry Engela. Zwycięstwo 3:1 ze Stanami Zjednoczonymi było już tylko wynikiem na otarcie łez i biało-czerwoni musieli wrócić do domów już po zakończeniu fazy grupowej. Nie takiego obrotu sprawy spodziewali się polscy kibice, szczególnie po bardzo udanych eliminacjach do mistrzostw. Trzeba jednak przyznać że w losowaniach kwalifikacyjnych los była dla Polaków bardzo łaskawy. Orły Engela trafiły w grupie na takie drużyny jak Ukraina, Białoruś, Norwegia, Walia i Armenia – a więc na reprezentacje, które co najwyżej można określić mianem europejskich średniaków. Mimo to nadzieje budził fakt, że biało-czerwoni szli w eliminacjach jak burza, wygrywając prawie wszystkie mecze i zapewniając sobie awans do mundialu jeszcze długo przed ostatecznym zakończeniem eliminacji. To nie miało jednak znaczenia w Korei i Japonii. Kadra Engela okazała się zbyt słaba, żeby zawojować cokolwiek i wzbudziła w kraju falę krytyki pod adresem reprezentacji i Polskiego Związku Piłki Nożnej. Selekcjoner musiał podać się do dymisji, a media i kibice nie pozostawili na nim suchej nitki. Od tej klęski rozpoczął się proces odmładzania i reorganizowania reprezentacji.