Europejskie aspiracje Kijowa

Jeszcze zaledwie kilka lat temu, bardzo często mówiło się w naszym kraju o dalszym rozszerzaniu Unii Europejskiej. Po tym, jak do „starej unii” doszlusowała dziesiątka nowych państw – Litwa, Łotwa, Estonia, Polska, Słowacja, Węgry, Czechy, Słowenia, Malta i Cypr – wydawało się to bardzo prawdopodobne. Od tego czasu – roku 2004 – do Unii dołączyły zaledwie trzy państwa. Były to Rumunia i Bułgaria, w ostatnich zaś dniach także Chorwacja. Dlaczego Unia nie rozszerza się szybciej? Kiedy bardzo często zwykło się debatować o europejskich aspiracjach, jakie przejawia Ukraina, która mogłaby być krajem, jaki wstąpi do Unii w niedługim czasie. Dzisiaj nie wierzy w to już chyba nikt – ani w Brukseli, ani w Kijowie, ani w Berlinie, ani nawet w często żyjącej fantasmagorycznymi wizjami geopolitycznymi Warszawie. Kryzys gospodarczy przeorał „stare” postrzeganie rzeczywistości. Poza tym, że sprowadził głęboką recesję na samą Ukrainę, zmienił także – co najważniejsze – optykę Berlina. Niemcy, którzy przez kryzys zmuszeni są do wydawania miliardów euro na pakiety pomocowe dla słabszych gospodarek, stracili miliardy na próbach ratowania swojego rodzimego sektora bankowego. Będąc niegdyś motorem napędowym dalszego rozszerania się Unii, dzisiaj Berlin nie myśli o dalszej integracji, ponieważ boryka się z poważnymi problemami gospodarczymi, i nie chce być zmuszony do jeszcze bardziej zdecydowanego odgrywania roli płatnika w europejskim systemie.