Berlin w kryzysie

Berlin, który przez dekady uznawany był za główny motor napędowy europejskiej integracji, musi dzisiaj studzić zapędy do dalszego rozszerzania się Unii, przede wszystkim z powodów ekonomicznych. Ogólnoświatowy kryzys finansowy, który narodził się w Stanach Zjednoczonych, bardzo mocno dotknął państwa europejskie, szczególnie zaś te najlepiej rozwinięte, należące do strefy euro. Recesja uderzyła bardzo mocno także w Niemcy, przede wszystkim zaś w tamtejszy sektor bankowy, którego ratowanie kosztowało już Berlin miliardy euro. Dużym kosztem dla niemieckiego podatnika są także pakiety pomocowe, jakie Angela Merkel przeznaczyła na pomoc słabszym gospodarkom europejskim, przede wszystkim Grecji. Stąd nie ma dzisiaj mowy na dalsze rozszerzanie wspólnoty. Jeszcze parę lat temu często mówiło się, że „kandydatem na kandydata” do Unii Europejskiej jest Ukraina. Dziś podobnych sugestii nikt nie bierze na poważnie. Poza opisanymi wyżej problemami gospodarki Niemieckiej, mamy tutaj także do czynienia z straszliwą recesją na Ukrainie, która wyraźnie nie jest w stanie sobie poradzić z własnymi ekonomicznymi problemami. Wydaje się, że w tej sytuacji Chorwacja na długo pozostanie „najświeższym” państwem Unii Europejskiej, a na kolejne państwa będzie trzeba sporo poczekać. Być może następna w kolejce jest Serbia? Niektórzy wspominają o Macedonii, ale to pieśń dalekiej przyszłości.